Dobrą agencję poznaje się po tym, jak odpowiada na niewygodne pytania — o terminy, o prawa do kodu, o to, co się stanie, gdy projekt się opóźni. Poniżej dwanaście pytań, które warto zadać przed podpisaniem umowy, razem z tym, jak brzmi dobra odpowiedź i co powinno zapalić czerwoną lampkę.
Najczęstszy błąd nie polega na wyborze złej agencji, tylko na zamówieniu czegoś innego niż potrzeba. Firma, która potrzebuje widoczności w wyszukiwarce, zamawia redesign. Firma, która potrzebuje sklepu, dostaje katalog z formularzem.
Zanim wyślecie pierwsze zapytanie, odpowiedzcie sobie na trzy rzeczy: co ma się wydarzyć dzięki nowej stronie (telefony, zamówienia, zapisy), skąd mają przychodzić ludzie (wyszukiwarka, reklamy, social media, polecenia) i jaki budżet jest realny — łącznie z utrzymaniem przez pierwszy rok.
Te trzy zdania w zapytaniu ofertowym zmieniają jakość odpowiedzi, które dostaniecie. Agencja, która wie, po co robi stronę, wycenia inaczej niż agencja, która zgaduje.
Dobra odpowiedź wymienia osoby i role. Zła mówi „nasz zespół". Warto wiedzieć, czy projekt prowadzi jedna osoba, czy przechodzi przez pięć rąk i czy będziecie mieli stały kontakt, czy tylko opiekuna handlowego.
Standardem jest makieta do akceptacji przed rozpoczęciem programowania. Jeśli agencja proponuje „zobaczycie na gotowo", oznacza to zwykle szablon i późniejsze poprawki liczone dodatkowo.
Konkretna liczba rund poprawek w umowie chroni obie strony. Brak zapisu kończy się sporem w najgorszym momencie — przy odbiorze.
To pozycja, która potrafi dołożyć kilka tysięcy złotych do budżetu i kilka tygodni do terminu. Odpowiedź musi paść przed podpisaniem umowy, nie w trakcie.
Zapytajcie konkretnie: struktura nagłówków, szybkość ładowania, dane strukturalne, przyjazne adresy URL, wersja mobilna. „Tak, robimy SEO" nic nie znaczy. Sama optymalizacja techniczna to jeszcze nie pozycjonowanie, ale bez niej pozycjonowanie zaczyna się od naprawiania strony.
Jeśli macie stronę, która ma jakikolwiek ruch z Google, migracja bez przekierowań 301 potrafi go skasować. Agencja powinna sama o tym powiedzieć, zanim zapytacie.
Jedyna poprawna odpowiedź brzmi: klient. Zdarzają się umowy, po których firma nie ma dostępu do panelu własnej strony ani do własnej domeny. Sprawdźcie to w umowie, nie w rozmowie.
Autorski system oznacza, że tylko ten wykonawca może ją rozwijać. Bywa uzasadniony, ale musi być świadomą decyzją, nie niespodzianką.
Aktualizacje, kopie zapasowe, czas reakcji na awarię. Pytajcie o konkretny czas reakcji, nie o deklarację dostępności.
Nie chodzi o to, żeby agencja robiła wyłącznie strony dla Waszej branży, tylko żeby rozumiała, jak wygląda decyzja zakupowa Waszego klienta. Poproście też o kontakt do jednego czy dwóch klientów z portfolio. Agencja, która nie ma takich, do których może zadzwonić, mówi tym samym całkiem sporo.
Etapy z datami i zapis o tym, co następuje przy przekroczeniu terminu — po obu stronach, bo opóźnienia po stronie klienta są równie częste.
Poproście o wycenę rozpisaną punkt po punkcie. Dwie oferty z tą samą kwotą na dole potrafią różnić się zakresem o połowę.
| Sygnał | Dlaczego to problem |
|---|---|
| Gwarancja pierwszego miejsca w Google | Nikt nie ma wpływu na algorytm. Taka obietnica to albo niewiedza, albo świadome wprowadzanie w błąd |
| Wycena bez jednego pytania o Waszą firmę | Znaczy, że cena jest z cennika, a nie z zakresu |
| Umowa bez harmonogramu i bez zapisu o prawach do kodu | Przy sporze nie macie się na co powołać |
| Presja na podpisanie „bo promocja kończy się dzisiaj" | Poważny wykonawca ma pracy na kilka tygodni do przodu |
| Brak portfolio z ostatnich dwóch lat | Albo projektów nie było, albo nie ma się czym chwalić |
| Cena rażąco odstająca w dół od pozostałych ofert | Oszczędność jest zawsze na czymś — zwykle na treściach, testach i wsparciu |
| Kontakt wyłącznie przez formularz, bez numeru telefonu | Sprawdźcie, jak wygląda kontakt przed podpisaniem umowy. Po podpisaniu nie będzie lepiej |
Freelancer wypada najtaniej i bywa świetnym wyborem przy prostej stronie firmowej. Ryzyko polega na dostępności — jedna osoba choruje, zmienia pracę, bierze większy projekt.
Mała agencja to zwykle kompromis: kilka osób o różnych kompetencjach, bezpośredni kontakt z wykonawcą, ceny wyraźnie niższe niż w dużych strukturach.
Software house ma sens przy projektach z integracjami i własną logiką biznesową. Przy stronie firmowej płacicie głównie za strukturę, której nie wykorzystacie.
Duża agencja sieciowa bywa wyborem korporacji, dla których liczy się procedura i skala. Mała firma zwykle trafia tam na najmłodszy zespół i najniższy priorytet.
Wejdźcie na jej własną stronę i sprawdźcie, czy ładuje się szybko i wygląda dobrze na telefonie. Agencja, która nie zadbała o siebie, nie zadba o Was.
Poszukajcie jej realizacji i sprawdźcie, czy te strony nadal działają. Zobaczcie opinie w wizytówce Google — nie średnią, tylko treść, zwłaszcza tych na trzy gwiazdki, bo tam pisze się konkrety.
Sprawdźcie w KRS albo CEIDG, od kiedy firma istnieje. Nie chodzi o to, że młoda firma jest gorsza, tylko o to, żeby wiedzieć, z kim rozmawiacie.
Strona firmowa to rynkowo 5 000–15 000 zł netto, sklep od 8 000 zł, a pozycjonowanie 1 500–5 000 zł miesięcznie. W Erizo strony firmowe zaczynają się od 3 000 zł netto, a sklepy od 5 800 zł netto.
Nie. Nikt nie ma wpływu na algorytm wyszukiwarki, a Google jednoznacznie odradza korzystanie z takich obietnic. Uczciwa agencja mówi o prognozie i o tym, na jakich frazach realnie da się powalczyć.
Po tym, że zadaje pytania przed wyceną, pokazuje realizacje z ostatnich lat, ma rozpisany zakres w umowie i przekazuje klientowi pełne prawa do kodu oraz dostępy.
Przy stronie internetowej odległość nie ma znaczenia technicznego. Agencja z Warszawy ma przewagę przy projektach wymagających spotkań, sesji zdjęciowej na miejscu albo znajomości lokalnego rynku i konkurencji.
Od 2–3 tygodni przy wizytówce do 8–16 tygodni przy projekcie dedykowanym. Największy wpływ na termin ma tempo dostarczania treści i decyzji po stronie klienta.
Umowa powinna mieć okres wypowiedzenia, zwykle miesięczny lub dwumiesięczny. Zobowiązania na 12 miesięcy bez możliwości wyjścia to sygnał ostrzegawczy — dobra agencja utrzymuje klienta wynikami, nie zapisem w umowie.
Zaczynamy od rozmowy o tym, co strona ma robić i dla kogo, a nie od pokazywania szablonów. Wycena jest bezpłatna i rozpisana punkt po punkcie, więc można ją zestawić z innymi ofertami i porównać zakres, nie tylko kwotę.
Projekt prowadzi jedna osoba od pierwszej rozmowy do publikacji — bez przekazywania tematu między działami. Kod, dostępy i domena są Wasze od pierwszego dnia i są zapisane w umowie.